wtorek, 26 stycznia 2016

Dlaczego plus 8 stopni w Laosie jest gorsze niż minus 8 w Polsce?

W sobotę zrobiło się chłodniej, w niedzielę zrobiło się bardzo zimno. Pogoda zmieniła się nagle. Jeszcze kilka dni temu, w ciągu dnia, temperatury dochodziły do 30 stopni Celsjusza, a dziś mamy 11 stopni i leje.

W niedzielę, było na tyle zimno (13 stopni), że stwierdziłam zostać w domu, nie dlatego, że w domu było jakoś cieplej, ale dlatego, że w domu przynajmniej nie wiało i nie padało. No właśnie od 3 dni mamy przelotne deszcze, które się praktycznie nie zdarzają w porze suchej. Wczoraj było 12 stopni, a dziś 11. W nocy temperatura spadła do 8 stopni.

W Polsce jest o wiele zimniej, powiecie. Tak, ale..... W Polsce mamy centralne ogrzewanie, tu nie ma żadnego, co oznacza, że w domu mam praktycznie taką samą temperaturę jak na zewnątrz. Mój domek ma cieniutkie ściany, drewniane podłogi (ze szparami), nieszczelne okna i drzwi. A to i tak o niebo lepiej niż w domu przeciętnego Laotańczyka. Ja mam szyby w oknach, większość nie ma. Ja mam ciepłą wodę, większość nie ma (wielu "łazienkę" ma na zewnątrz). Ja mam parę ciepłych ubrań (jedne jeansy i parę swetrów oraz półbuty za kostkę), wielu takich ubrań nie posiada. Ja mam kilka pościeli, wielu ma tylko prześcieradła lub koce, albo nic.... Więc skoro ja marznę siedząc w dwóch swetrach pod kołdrą, to jak muszą marznąć inni?

Po drugie, tu większość porusza się na motorach (tylko w stolicy jest 50/50 samochody/motory). Więc kiedy wstajesz rano i jest 8 stopni, to nie jest łatwo. Trzeba się ubrać, albo raczej przebrać to ubranie, w którym spałam na inne. Najgorzej jednak jest na motorze... Wsiadam na skuter i po już po 2 sekundach na usta ciśnie się jedno słowo, ku**a! Dziś założyłam bluzkę, na to sweter, na sweter marynarkę, a na marynarkę jeszcze jeden sweter. Wokół szyi obwiązałam się chustą. Ubrałam jeansy, a nie długą spódnicę - nie, nie żartuje. Założyłam skarpetki i ubrałam półbuty, które przywiozłam z Australii - na szczęście! Znalazłam jedną rękawiczkę.

Tak też, wyubierana jak ostatnia sierota, chodziłam w pracy. W sumie to nawet nikt nie zauważył że noszę jeansy pod spódnicą:D

Dziś, według jednego nauczyciela, rząd zamknął szkoły z powodu pogody. Nasza szkoła to jednak nie jest zwykła laotańska szkoła, a międzynarodowa, a z nimi to czasem różnie bywa. Mamy, powiedzmy, większą swobodę. A właściwie to właścicielka ma. Szkoły więc nie zamknęła. Jeden z moich uczniów twierdzi, że jego kolega z innej szkoły to ma aż tydzień wolnego. No proszę...

Dodam, że na północy Laosu spadł śnieg, co jest zdecydowanie niespotykane.

Dziś w Wientianie (udostępnione na FB przez znajomych)
 Północno-wschodni Laos (również skradzione z FB)

W wiadomościach na BBC mówią o "South-East Asia Freeze" - ale głównie o Chinach i Tajwanie. Na Tajwanie 85 osób zmarło z powodu zimna - info z rana. Głównymi ofiarami były osoby starsze. Problem była przede wszystkich nagła zmiana pogody, do której organizm nie jest się wstanie tak szybko przystosować. Ciekawe jak się mają Laotańczycy na północy.... o tym w wiadomościach już nie mówią. 

Teraz leje....., leje i jest zimno. W domu mam tak samo jak na polu (ja z tych co mówią "na polu" ;)) z tą różnicą, że nie leje. Prognoza na jutro - znacznie cieplej. Oby, Dziś miało być 17 stopni, a było 11. Prognozy mówią o aż 24 jutro, ale ucieszę się nawet z 17. 

Powiedziałabym, że przysyłam ciepło i słońce z Laosu, ale nie tym razem. Póki co nie ma ani jednego ani drugiego. 

Unarzekałam i od razu mi lepiej. Nawet jakoś cieplej mi się zrobiło ;) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz