czwartek, 22 października 2015

Polski aktywista laotańskiego pochodzenia w więzieniu

W czerwcu tego roku Laotańczyk, również obywatel Polski, Bounthanh Thammavong, został aresztowany za sianie propagandy antyrządowej i prowadzenie działań przeciwko reżimowi Laotańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej.

18 września, Sąd Najwyższy w Wientianie skazał 52 letniego mężczyznę na prawie 5 lat więzienia za naruszenie artykułu 65 kodeksu karnego, po tym jak policja znalazła dowód w jego domu łączący go z wpisem na Facebooku, gdzie rzekomo krytykował rząd i partię rządzącą. Treści postu nie ujawniono do publicznej wiadomości.

Jeden z funkcjonariuszy dyplomatycznych, który jest zaznajomiony ze sprawą, stwierdził, że sąd był jednostronny, przychylający się oskarżeniu. Wyrok został skrytykowany, tym bardziej dlatego, że oskarżony nie miał dostępu do jakiejkolwiek legalnej obrony podczas procesu. Bez adwokata nie ma możliwości o uczciwym procesie.

Ambasada w Bangkoku odmówiła komentarza w tej sprawie, kiedy Radio Free Asia chcieli z przedstawicielami Polski porozmawiać. Powiedzieli jedynie, że wysłali swoich przedstawicieli, żeby odwiedzać go raz w miesiącu w więzieniu.

Żona B. Khammavong'a, Barbara Paklak-Thammavong, napisała list do Polskiego Ministerstwa Sprawiedliwości, prosząc o przeniesienie jej męża z laotańskiego więzienia do polskiego. Jednak, według laotańskiego prawa, ekstradycja jest możliwa tylko wtedy, gdy po wydaniu wyroku, oskarżony nie złoży odwołania i odsiedzi przynajmniej jeden rok w więzieniu.

Bounthanh Thammavong jest wieloletnim działaczem na rzecz demokracji. Po tym jak został zmuszony do opuszczenia ojczyzny, został obywatelem Polski. W Polsce założył Organizację Laotańskich Studentów na rzecz Niepodległości i Demokracji. Do Laosu wrócił w 2010 roku w sprawach biznesowych, po tym jak został zapewniony, że nie będzie tu represjonowany. Swoją żonę i dwójkę dzieci odwiedzał 2 razy w roku do momentu aresztowania.

Bardzo jestem ciekawa, czy było coś o tej, głośnej tu, sprawie w naszym kraju. Ktoś coś słyszał? W radiu, telewizji, gazecie?

Mam nadzieję, że nie narażam się pisząc ten artykuł. A panu Thammavong życzę powodzenia!

1 komentarz:

  1. Na moje oko łatwiej w Laotańskiej prasie o Polsce przeczytać, niż w Polskiej o Laosie.

    OdpowiedzUsuń