środa, 4 marca 2015

Pies na 7 sposobów

Dla nas, europejczyków, pies jest zwierzęciem domowym, przyjacielem człowieka. Traktujemy te piękne zwierzęta z czułością i miłością (z rzadkimi wyjątkami...). W Azji, pies ma zupełnie inny status.

Laotańczycy trzymają psy w ogrodzie, żeby odstraszyć potencjalnych złodziei. Karmią psy byle czym i zupełnie o nie nie dbają. Często wypuszczają psy na ulicę, gdzie te włóczą się swobodnie, nieraz powodując poważne zagrożenie na drodze, zwłaszcza dla motocyklistów. Bezpańskie psy są poważnym problem, o którym wcale się tu nie mówi. Wiele z nich choruje na wściekliznę, która jest poważną chorobą. Laotańczycy nie bawią się z psami ani ich nie głaskają. Niejednokrotnie, niegrzecznego psa potraktują kopniakiem. Taka kultura...

Z Wietnamczykami sprawa ma się jeszcze gorzej. W Laosie społeczność wietnamska jest naprawdę ogromna. Sama mieszkam na ulicy, na której są sklepy, restauracje, salony fryzjerskie i inne biznesy prowadzone przez Wietnamczyków. No i tu dochodzimy do sedna sprawy... Wietnamczycy jedzą psie mięso. Jest ono tanie i jest to jedzenie dla prostych ludzi. Jeśli jesteś Wietnamczykiem, jako mężczyzna, musisz chociaż raz zjeść psie mięso, niezależnie od statusu finansowego czy społecznego. Tego się od nich oczekuje. 

Laotańczycy raczej psiego mięsa nie jadają. Ale jak trzeba, to zjedzą wszystko, psa też. Z Laosu za to eksportuje się psy do Wietnamu, gdzie popyt na psinę jest ogromny. Nie chcielibyście zobaczyć w jakich warunkach te psy są transportowane za granicę... Większość poważnie ucierpi, dotrze z połamanymi kośćmi i ranami, ale ważne żeby były żywe, bo w tym klimacie mięso szybko się psuje... 

Ja próbowałam wiele dziwnych potraw, ale psiego mięsa nie spróbuję. Prędzej kurze łapki zjem (ostatnio próbowałam - paskudne) niż stanę się częścią takiego barbarzyństwa. Pies to pies, nie mięso!


Jakieś 100 metrów od mojego mieszkania można zobaczyć taki szyld:
"Kupujemy i sprzedajemy psie mięso - surowe + ugotowane" - przetłumaczone z wietnamskiego.
Jeszcze niedawno na ulicy były stoliki z krzesłami.
Był też inny szyld: "Psie mięso podane na 7 sposobów"
Co to oznacza?
A to, że można można psinę zjeść smażoną, gotowaną, grillowaną, surową... itd. :(
Z tego co wiem, można sobie również wybrać rasę psa....

7 komentarzy:

  1. Niewyobrażalne! A jednak prawdziwe... Co prawda i u nas zwierzęta, które zjadamy nie mają luksusu ani życia, ani formy uboju (bywa tu lepiej i gorzej, ale niestety nigdy żadna z tych form mnie nie pociesza, choć nie jestem wegetarianką, niestety).

    Kurze łapki złe? U mnie na wsi jak padała kura czy kogut - to taka łapka z rosołu była jak dla mnie rarytasem ;-). Podobnie kacza, czy gęsia... No, ale to pewnie jak z jedzeniem tego psa - u nas przyjaciel, u nich kawal mięsa... Ja bym nigdy nie spróbowała dla ciekawości, o nie!

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja psiego mięsa owszem - spróbowałam. Pieczone psie żeberka są przepyszne. Kurze łapki też lubię. Własnego psa bym nie ukatrupiła... Ale gdybym się od małego wychowała na wsi i na wszystkie zwierzęta patrzyłabym przez pryzmat ich wartości odżywczych, to kto wie? Przecież te kochane jagniątka, maleńkie, urocze świnki, króliczki i kurczaczki też się spożywa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, gdybyśmy się urodziły i wychowały w Wietnamie na pewno inaczej byśmy na to patrzyły, a tak to ja bym nie mogła....

      Usuń
  3. Ja lepiej sie nie odzywam, bo kilka tych psów było... taka kultura tutaj i nie nam oceniać. Choć czasem szkoda warunków w jakich kończą czasem te zwierzęta.

    OdpowiedzUsuń
  4. o tym, że Wietnamczycy jedzą psinę wiadomo w PL już od dawna.
    Ale o tym, że psie sadło pite na gorąco jest lekarstwem na choroby płucne - tego już niektórzy nie wiedzą. Osobiście uważam, że zabicie i zjedzenie psa to barbarzyństwo, ale ... jak ktoś powiedział : "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia " .
    Pozdrawiam
    Dariusz

    OdpowiedzUsuń