poniedziałek, 23 lutego 2015

Niespodzianki pogodowe

Od listopada do maja w Laosie mamy porę suchą. Grudzień i styczeń są najchłodniejsze - długi rękaw jest konieczny, a wieczorami czasem nawet kurtkę trzeba narzucić.

W tym roku zima była w miarę łagodna, o wiele cieplejsza niż w zeszłym roku. Teraz robi się coraz gorącej i w ciągu dnia temperatura przekracza 30 stopni. Należy pamiętać, że kiedy mówię o zimie to mam na myśli temperatury ok. 20 stopni w ciągu dnia i kilkunastu w nocy :)

Jak już wspomniałam mamy porę suchą, przynajmniej w teorii. W poprzednich dwóch latach nie spadła kropla deszczu przez kilka miesięcy.

W tym roku jest coś nie tak z tą pogodą. W zeszłym tygodniu padało 4 razy. Znajomy, który pracuje dla gazety Vientiane Times, powiedział mi, że w środę spadł grad na obrzeżach Wientianu - co jest naprawdę niezwykłym zjawiskiem tutaj. Szaleństwa pogodowego doświadczyłam wczoraj. Zaczęło się od silnego wiatru. Chwilę później mieliśmy ulewę. W ciągu zaledwie kilka minut temperatura spadła o jakieś 10 stopni. Miałam akurat jechać po Maję, która była u koleżanki, ale wiał taki wiatr, że nie wyszłabym do sklepu obok. Plastikowe krzesła na moim balkonie latały na lewo i prawo. Innymi słowy, wiało jak diabli. Potężny wiatr, ulewa, pioruny i błyskawice - pogoda, której nikt się tu nie spodziewa w lutym. Oczywiście skutkiem był brak prądu przez jakieś 2 godziny (brak prądu równa się z brakiem wody, bo bez prądu pompy nie działają), a mój balkon był zalany w ciągu 15 minut. Mnie pogoda zaskoczyła kiedy siedziałam sobie bezpiecznie w domu, a wyobraźcie sobie, że jesteście w drodze... na motorze...

Niebo na kilka minut przez burzą


Mój balkon 15 minut później

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz