środa, 6 sierpnia 2014

Najtańsza whisky na świecie?

Dziś o alkoholu w Laosie. Niby już wspominałam coś o laotańskiej whisky i o BeerLao też, ale nadszedł czas na porządny wpis podsumowują moją wiedzę na temat alkoholu w Laosie.

Zacznijmy od narodowej dumy Laosu, piwa BeerLao. To nie tylko najpopularniejsze piwo w kraju, ale również styl życia. W Laosie piwo piją wszyscy, mężczyźni, kobiety, starzy i młodzi. Piwo BeerLao jet nieodłączną częścią laotańskiego życia, pije je się wieczorem po pracy, na urodzinach (które młodzi coraz częściej świętują), na zaręczynach, na weselu, czy na pogrzebie. Właściwie, pije się je przy prawie każdym spotkaniu. A jak się pije piwo w Laosie? Z lodem. Zawsze z lodem! Wydawać się to może dziwne, ale sens picia piwa z lodem zrozumiemy w jeden dzień. Pogoda. Tropikalny klimat Laosu objawia się upałami przez większą część roku, a w takich warunkach piwo z lodówki po paru minutach ma temperaturę przestygłej zupy. Więc lód to podstawa.



Na piwo trzeba jednak mieć pieniądze. Butelka BeerLao (640 ml) kosztuje w sklepie 8000 kipów (równowartość jednego dolara). W knajpach ceny wahają się między 10000 a 15000 kipów. Wydaje się niewiele, ale nie każdego Laotańczyka stać na piwo. Ci, których na piwo nie stać, piją whisky. Laotańską whisky, oczywiście. Najpopularniejszą whisky jest lao-Lao, którą Laotańczycy prezentują z dumą. Lao-Lao to 40% (lub więcej) ryżowa whisky o bardzo wyrazistym smaku. Lao-Lao oznacza laotański alkohol. Piją go nie tylko biedni, ale także starsi, którzy czasami dorzucają różne zioła przy wyrobie whisky i piją ją wtedy jako lekarstwo. Proces fermentowania ryżu (który wcześniej jest gotowany na parze) zajmuje ok 2 do 3 tygodni. Następnie sfermentowany ryż jest gotowany. Cały proces trwa niecały miesiąc. Osobiście lao-Lao nie lubię. W zeszłym roku na wigilię zamówiłam sobie w restauracji Lao-Lao Mojito i niestety nawet spora ilość limonki i mięty nie była wstanie zniwelować ostrego smaku laotańskiej whisky. A teraz najważniejsze, czyli cena za lao-Lao. Butelka 700 ml kosztuje ok 8000 kipów, ale upić się możemy już za 5000 kipów (dokładnie 2 złote) kupując 330 ml butelkę, która kształtem do złudzenia przypomina butelkę naszego „Kubusia”. Czy to najtańsza whisky na świecie? Być może. Ja w każdym razie nie znam kraju, w którym za 2 złote zafundujemy sobie kaca na drugi dzień.

Na zdjęciu laotańska whisky za 8000 kipów. Nie jest to lao-Lao, ale według mnie jest o wiele lepsza. Laotańczycy piją zawsze z Pepsi lub Colą i oczywiście z lodem.


Do lao-Lao można dodać również inne atrakcyjne składniki, jak np. wąż czy skorpion, lub oba naraz. Rok temu zakupiłam 2 takie butelki przed wyjazdem na wakacje do Polski. Nie wszyscy byli chętni do spróbowania tego dziwnego trunku, a inni po jednym łyku mieli dość. Nie ma się co dziwić, bo alkohol zdecydowanie ma zapach i smak padliny (nie żebym kiedyś w życiu jadła padlinę ;)). Laotańska nazwa na taki alkohol z zatopionymi zwierzętami to Lao dorng ya, co po laotańsku oznacza sfermentowany alkohol z lekarstwem. Tylko na co takie lekarstwo pomaga, ja się pytam?


Laotańska whisky w pięknych laotańskich kieliszkach 

No i wypiłam :)

Jedno jest pewne, jak w poszukiwaniu taniego alkoholu, to do Laosu. Na zdrowie!

2 komentarze:

  1. Olu, normalnie ścięło mnie z nóg bez picia - na widok tego węża i skorpiona w butelce! No, ale cóż... Co kraj, to obyczaj... Kieliszki jednak mają faktycznie piękne. Ja whiskey nie lubię, ale piwo - owszem, dlatego też chętnie bym łyknęła buteleczkę w upalny dzień (a co tam, nawet z lodem!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najbardziej lubię wino, ale piwko czasem też lubię sobie strzelić :)

      Usuń