piątek, 27 czerwca 2014

Tanie loty do Laosu

No właśnie, czy do Laosu można z Polski tanio lecieć? I tak i nie. Loty do Laosu nie są szczególnie tanie, bo nie jest to najbardziej popularna destynacja turystyczna. Co więc zrobić? Lecieć do Bangkoku.

Loty z Polski do Bangkoku bywają naprawdę tanie - warto szukać promocji w internecie. Dolatujemy do BKK i co dalej? Jeśli jesteście w BKK po raz pierwszy, to zdecydowanie polecam zatrzymać się tam na 2 lub 3 dni i pozwiedzać. Tak czy siak, następnym krokiem będzie podróż pociągiem do Nong Khai, małego miasteczka przy granicy tajsko-laotańskiej. Polecam podróż pociągiem nocnym, bo podróż trwa ok 12 godzin. Ceny różnią się. Wagon sypialny z kuszetkami to konieczność, inaczej podróż może być baaardzo uciążliwa (wiem z doświadczenia - 15 godzinna podróż Chiang Mai -BKK). Stacja kolejowa w BKK nazywa się Hualamphong Train Station.

Wczesnym rankiem dojeżdżamy na stację kolejową w Nong Khai, skąd tuk-tukiem udajemy się prosto do granicy - zaledwie parę km. Kupujemy wizę (jeśli nie mamy) i po przejściu granicy znajdujemy zielony autobus z numerem 14 (zaraz przy granicy!!!) i za 6000 kipów (2,40 zł) jedziemy pół godziny na dworzec główny w Wientianie. Prosto i przede wszystkim tanio, dużo taniej niż samolotem!

Informacje praktyczne o tajskich kolejach:

Do wyboru mamy 3 klasy:

Klasa 3:
Miejsca siedzące bez klimatyzacji - cena 258 bahtów. Najtańsza opcja, ale raczej jej nie polecam.

Klasa 2:
Wagon tylko z miejscami do siedzenia, z klimatyzacją - cena 498 bahtów, bez klimatyzacji - 388 bahtów.
Trochę droższa opcja, której również nie polecam.

Wagon sypialny, z klimatyzacją - cena 708/778 bahtów (górne/dolne łóżko), bez klimatyzacji - 448/538 bahtów (górne/dolne łóżko). Najlepsza opcja, według mnie, to wagon bez klimatyzacji - dolne łóżko. W nocy zawsze jest chłodniej i uważam, że bez klimy przy otwartym oknie można komfortowo spać. Dolne łóżko jest lepsze z 2 powodów. Raz, jest większe. Dwa, jest przy oknie (w odróżnieniu od górnego łóżka). 538 bahtów (około 50 zł) to świetna cena za tak daleką podróż i nocleg w jednym.

Górne łóżko w wagonie sypialnym bez klimatyzacji.
Nie wygląda może zachęcająco, ale jest bardzo wygodnie!

Klasa 1:

Wagon sypialny z klimatyzacją - cena 1217 bahtów. Klasą pierwszą podróżowałam tylko raz i tylko z konieczności (brak miejsc w wagonach sypialnych w klasie 2). Klasa 1 ma prywatne przedziały. W przedziale są dwa rozkładane łóżka, stoliczek i umywalka. Według mnie, szkoda kasy na takie "luksusy". Klasa 2 mi zupełnie wystarcza.

Według obecnego rozkładu pociągi z BKK do Nong Khai odjeżdżają o 18:30 (tylko klasa 2), 18:40 (klasa 2 i 3) i o 20:00 (klasa 1, 2 i 3).

Ostatecznie, jeśli przyjeżdżacie późno w nocy i nie chcecie nocować w BKK, możecie poczekać na dworcu kolejowym i jechać rano o 8:20 do Udon Thani, skąd będzie musieli jechać godzinę autobusem do Nong Khai.

Więcej informacji o tajskiej kolei tutaj.

piątek, 13 czerwca 2014

Kong Lor Cave - laotański raj

O jaskini Kong Lor dowiedziałam się stosunkowo niedawno. Kiedy natrafiłam w internecie na Tham Kong Lor w oczach rozbłysnęły mi iskierki. O tak! Tego miejsca nie odpuszczę. Muszę tam pojechać. Pozostało czekanie na dłuższe wolne w pracy.

Okazja natrafiła się na początku marca. Wolny piątek z okazji Dnia Kobiet - ach te uroki komunizmu ;) Trzy dni wystarczą. Postanowione.

Nocleg - bungalow, który zarezerwowałam zapowiadał się obiecująco, więc ekscytacja była wielka. Zakupiliśmy bilety na autobus, spakowaliśmy się i w drogę!

Przy kupowaniu biletów, chłopak w biurze podróży, na pytanie, czy będzie klimatyzacja w autobusie, powiedział, czasem jest, a czasem nie ma. Aha. Podróż miała trwać 6-8 godzin, a marzec jest baaardzo gorącym miesiącem w Laosie - temperatury oscylują w okolicy 35 stopni w ciągu dnia i powyżej 25 w nocy. Mieliśmy więc wielką nadzieję, że natrafimy na autobus z AC.

Los nam sprzyjał. Na dworcu, rankiem o 10, czekał autobus w całkiem niezłym stanie i, na nasze szczęście, z klimatyzacją. W autobusie spotkaliśmy parę Polaków, a to coś co nieczęsto zdarza się w Laosie! Czyżby jaskinia była już tak popularna?

Dwa dni wcześniej zadzwoniłam, żeby zrobić rezerwację noclegu. Właściciel skromnego resortu Sala Kong Lor Lodge powiadomił mnie, że przyjedzie nas odebrać jak będziemy na miejscu - raczej niespotykana praktyka w Laosie, ale jakże miła. Czy tu możliwe, że na wsi Laotańczycy są jeszcze sympatyczniejsi?

Po ponad 5,5 godzinach jazdy zadzwonił mój telefon. Aleksandra? Tak. Tu (powiedzmy) Noy z Sala Kong Lor Lodge, kiedy będziecie? Yyyyy, nie wiem (skąd mam wiedzieć? przecież nawet nie wiem gdzie jesteśmy), myślę, że za jakieś pół godziny. Ok, ok będę na was czekać. Ok, do zobaczenia!

I tak przez następne 45 minut jedziemy wśród niezliczonych pól tytoniu i majestatycznych skał wapiennych. Krajobraz bajka. Co jakiś czas zatrzymujemy się w maluteńkich wioseczkach, gdzie wysiadają lokalni z zakupami przywiezionymi ze stolicy, czyt. jedzenie z targu. Większość turystów wysiadła już jakiś czas temu. My jednak jedziemy dalej. Specjalnie nocleg wybrałam tak by był zarówno blisko jaskini i w otoczeniu przyrody. W pewnym momencie autobus zatrzymuje się. Wyglądam za okno. Po co się zatrzymujemy? Przecież nie ma tu żadnej wioski. Drzwi autobusu się otwierają i słyszę, Aleksandra!? Co, czy ktoś woła moje imię? Rozglądam się i znów słyszę, Aleksandra!? To ja! Wołam i zbieram się ku drzwiom. Nasz pick-up przyjechał :) Trzeba by zobaczyć minę ludzi w autobusie kiedy wysiadaliśmy :D

Pola tytoniu


Właściciel jak obiecał tak przyjechał. Zapakowaliśmy się do jego minivana i ruszyliśmy wąską nieasfaltową dróżką w kierunku maleńkiej wioseczki i naszego resortu. Raj obiecany okazał się.... rajem obiecanym! Drewniany bungalow był czyściutki i przyjemnie urządzony. Widok z balkonu był spektakularny. Jedzenie też raczej bez zastrzeżeń. Stołować się mogliśmy tylko w naszym resorcie, bo w całej wiosce było tylko kilkanaście chatek. Najbliższy sklep czy restauracja były w wiosce Kong Lor, jakieś 2 km dalej.

Otwierasz drzwi balkonowe i... i jest pięknie!

Widoki z balkonu



Przy śniadaniu

Dzieciaczki samodzielnie przeprawiające się przez rzekę

Nie mogły mieć więcej lat niż moja Maja...


Po zachodzie słońca robi się niezwykle klimatycznie.
Kolację je się przy świeczkach :)


Na drugi dzień udaliśmy się do jaskini. Kong Lor Cave znajduje się w Parku Narodowym Phu Hin Bun. Jaskinia ma 7 km długości i bywa wysoka i szeroka nawet na 100 metrów. Najciekawsze jest jednak to, że jaskinia jest w całości zalana wodą. Jaskinię zwiedza się więc czymś co wygląda jak kajak z silnikiem. W zależności od pory roku, wody jest więcej lub mniej. Marzec to koniec pory suchej, więc było kilka momentów, gdzie musieliśmy wyjść z łódki żeby przewodnik mógł ją przeciągnąć po płyciźnie. Płynie się w ciemności. Przy kasie dostaje się kamizelki ratunkowe i latarki, które ledwo dają światło. Dobrze, że przewodnik miał lepszą, bo inaczej pewnie bym tego nie pisała :) W jaskini robimy jeden przystanek na zwiedzenie suchej, oświetlonej części jaskini, gdzie oglądamy stalaktyty i stalagmity. Po prawie godzinie dopływamy do drugiego końca jaskini. Niesamowite jak człowiek cieszy się jak na widok światła po godzinie spędzonej w egipskich ciemnościach. Płyniemy jeszcze kawałek, pośród bujnej zieleni i robimy przystanek na lunch w małej wiosce. Potem powrót. Cała wycieczka trwała ponad 2 godziny. Wrażenia są absolutnie niesamowite! Zdecydowanie jest to atrakcja, której nie wolno pominąć będąc w Laosie.

Przed jaskinią. Narodowe logo laotańskie mówi: "Laos - simply beautiful" 
Ciężko się nie zgodzić. 

Tak, tu później pływaliśmy :)


W jaskini




U wylotu jaskini





A po jaskini była zabawa w wodzie na oponie :)

Aż żal było opuszczać tak niezwykłe miejsce


Informacje praktyczne:

Nocleg: Sala Kong Lor Lodge - cena za bungalow to 30 USD w sezonie i 26 po za sezonem. Nam udało się utargować z 30 na 25. W cenę wliczone jest śniadanie. POLECAM 

Wstęp do Parku Narodowego, w którym mieści się jaskinia - 10 tyś kipów

Wstęp do jaskini - cena za łódkę z przewodnikiem, w tym kamizelki i latarki : 110 / 120 / 130 tyś kipów (1/2/3 osoby)

Bilety z Wientianu do Kong Lor można nabyć przez lokalne biura podróży (cena wyższa, ale jest wliczony pick-up), lub kupić bezpośrednio na dworcu południowym. Koniecznie kupić bilet dzień wcześniej.  

Z wioski Kong Lor do Wientianu jedzie jeden autobus dziennie o 7 rano. Bilet kosztuje 80 tyś kipów. Dodam, że w drodze powrotnej jechaliśmy autobusem bez klimatyzacji :)