wtorek, 9 lipca 2013

The Little House - japońsko-laotańska kawiarenka

Brytyjski pisarz i poeta powiedział, "The first condition of understanding a foreign country is to smell it". Mądre stwierdzenie. Ja do powąchania dodałabym skosztowanie. Bardzo się sprawdza zwłaszcza w krajach takich jak Laos, gdzie często nasze nozdrza są atakowane wieloma nieznanymi zapachami. Te zapachy trzeba poznać. Taka ciekawość zaprowadzi nas w niesamowite miejsca. Dlaczego piszę o zapachu? Bo właśnie wspaniały zapach kojarzy mi się z kawiarnią The Little House w Wientianie. Zapach kawy. Cudowny zapach, którym rozkoszuje się nasze ciało. Zapach, smak i prostota. Te trzy rzeczy będziecie pamiętać jeśli wybierzecie się do tej japońsko-laotańskiej oazy. Mały domek ukryty w zielonym ogródku nie woła zapraszając z ulicy. Kawiarenka jest tak ukryta, że gdyby nie moja koleżanka, która mnie tam raz zaprowadziła, nigdy bym jej nie znalazła. A nawet gdybym wypatrzyła ją z ulicy pewnie bym nie weszła, bo wygląda tak zwykle i prosto. Ale kiedy człowiek skusi się i zajrzy do środka to właśnie ta prostota w japońskim stylu i unoszący się zapach kawy urzeknie nas i sprawi, że będziemy chcieli zasiąść w wygodnych bambusowych fotelach. A co w menu? Niby nie wiele, ale o to właśnie chodzi. Kawiarenka oferuje całą gamę różnych kaw i herbaty, ale przede wszystkim kawy. Tak, bo ta kawa jest tam najważniejsza. A kawa jest niebiańsko pyszna. Rozkosz dla podniebienia. Zabawne, że mówię to ja, osoba, która przed wyjazdem do Laosu kawy nie lubiła i praktycznie jej nie piła.

Pisałam już o pysznie gęstej tradycyjnej laotańskiej kawie, o wietnamskiej kawie o smaku czekolady, o subtelnej kawie z dodatkiem mleka kokosowego. Czy ta kawa jest inna? Tak. Czy jest lepsza? Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, ale zdecydowanie byłaby na moim kawowym podium. Ta kawa, w odróżnieniu od wszystkich, o których pisałam jest stosunkowo droga. Za wszystkie inne zapłacimy od 10 do 15 tyś kipów (4 - 6 zł). Ta, kosztuje w okolicach 20 tyś, ale ceny są różne, najbogatsza wersja z lodami kosztuje 35 tyś kipów. Warto!

Jak pisałam, zapach kawy czuć w całej kawiarence. Jest tam cicho i spokojnie, choć The Little House leży niedaleko ruchliwej ulicy. Jeden zakręt i jesteśmy na wąskiej, krótkiej uliczce, gdzie na tyłach ogrodu znajduję mały domek, w którym podają jedną z najlepszych kaw w mieście. Będąc tam zapominamy, że jesteśmy w centrum miasta, to miejsce to oaza spokoju. Skromny, wręcz ascetyczny wystrój tego miejsca, zielony ogród, cisza i spokój pozwalają nam delektować się kawą bez niepotrzebnych rozpraszających bodźców.

I na koniec ciekawostka dla palących. W środku obowiązuje zakaz palenia, ale jest jeden malutki, skromny, drewniany stolik na zewnątrz, gdzie można do kawy zapalić papierosa, a kelnerka przyniesie popielniczkę wypełnioną świeżo zmieloną kawą. Podoba mi się taka dbałość o szczegóły.

Nie pomińcie tego miejsca będąc w Wientianie! Kawiarenka znajduję się na ulicy Rue Manthatourath. Smacznej kawki!




Ach ta kawa... :)

2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. No właśnie :) Zapomniałam napisać, że można tam też kupić laotańskie wyroby z jedwabiu i bawełny, a jest o tym nawet na pierwszym zdjęciu :)

      Usuń