piątek, 8 lutego 2013

Wizy do Laosu

Postanowiłam napisać kilka praktycznych informacji związanych z wizami do Laosu.
Na początek wiza turystyczna. Wizę taką można dostać w ambasadzie Laosu (dodam, że w Polsce nie ma, a najbliższa jest w Berlinie). Więc ta opcja jest zupełnie bez sensu, jako że zdobycie wizy w ten sposób pochłonęłoby dużo więcej czasu i pieniędzy. Na szczęście jest coś takiego jak visa on arrival. Czyli przyjeżdżamy na granicę i na miejscu wykupujemy wizę turystyczną na 30 dni. Samoloty często lecą przez Bangkok, a do Tajlandii, my Polacy, wizy nie potrzebujemy. Wiza do Laosu na granicy Nong Khai - Vientiane kosztuje 30 dolarów plus biorą 1 dolara jeśli przekraczamy granicę po urzędowych godzinach pracy (czyli chyba po 17) lub w weekend. Przed granicą spotkamy wiele naciągaczy i zobaczymy agencje gdzie można kupić wizę w "lepszej cenie". Absolutnie nie należy z tymi ludźmi wdawać w żadną rozmowę. Będą próbowali przekonać, że u nich jest taniej, albo żeby dostać wizę potrzebujemy zdjęcia, za które też odpowiednio zapłacimy. Tak więc wszystko załatwiamy na granicy w okienku z napisem "visa on arrival". Jeśli planujemy zostać kilka dni dłużej, a wiza nam się kończy można taką wizę przedłużyć, płaci się za każdy przedłużony dzień. Jeżeli jednak ktoś planuje zdecydowanie dłuższy pobyt w Laosie, a mamy tylko wizę turystyczną jest tylko jedno rozwiązanie. Co miesiąc przekraczamy granicę państwa np. z Wientianu do granicy z Tajlandią jedziemy pół godziny, przekraczamy granicę, wjeżdżamy do Tajlandii i znów jedziemy do Laosu i zakupujemy nową wizę turystyczną. I tak można nieskończoność, chyba :)
Inna możliwość to wiza biznesowa, na którą my tutaj przejechaliśmy. Żeby dostać taką wizę są 2 sposoby. Pierwszy, szukamy pracodawcy przez internet, który będzie chciał nas zatrudnić i on wówczas taką wizę za nas załatwia. Można też przyjechać na wizie turystycznej i szukać pracy na miejscu. Po znalezieniu pracy pracodawca zajmie  się wszelkimi formalnościami i opłatami za wizę.
Zarobki z Laosie może nie są ogromne, ale za to koszt życia jest dosyć niski. Ja jako nauczyciel i tak zarabiam tu więcej niż Polsce i mam gosposię, która przychodzi do domu przynajmniej 2 razy w tygodniu i sprząta. Taki to 3 świat ten Laos ;)

18 komentarzy:

  1. Trafiłam dzisiaj na twój blog i przeczytałam cały. Tak jak ty zostawiłam wszystko w PL i od ponad roku mieszkam w Turcji. :) Zapraszam na mojego bloga i czekam na więcej wpisów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie zaglądnę, pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam Cię, Olu. Podziwiam to, że tak po prostu zwinęliście manatki, wzięliście dziecko pod pachę i sruuu, gdzieś do Azji. Ja od jakiegoś czasu żyję w rozjazdach, za dwa miesiące na stałe przenoszę się za granicę (ale w drugą stronę, do USA) i mam dość. A przenoszę się sama - z walizką i laptopem. Tam, na miejscu nie muszę szukać domu, znam doskonale środowisko, w którym zamieszkam. Nie mam chyba 'jaj' by ot, tak po prostu przenieść się do środowiska tak różnego od tego, w którym się wychowałam. Krótkie podróże po Azji spowodowały u mnie mały szok kulturowy i niektórych rzeczy do dziś nie mogę zrozumieć i pojąć.

    Pozdrawiam Cię ciepło i proszę o więcej notek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za miłe słowa. Nie było nam tak bardzo trudno bo pracę mieliśmy tu załatwioną będąc jeszcze w Polsce, również córka miała szkołę zapewnioną. No i najważniejsze Laos to bardzo przyjazny kraj, w którym mieszkają bardzo gościnni ludzie więc zapewne szok kulturowy może być odrobinę mniejszy niż w innych azjatyckich krajach :)
    Pozdrawiam z gorącego Laosu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastyczny blog, zdjęcia. Przeczytałem od dechy do dechy i wiem że warto tam pojechać. Nie pomyślałbym że to taki atrakcyjny kraj. Będe tu zaglądać .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj warto, warto! Jest tu co zobaczyć i zwiedzić. Zapraszam na bloga jak najczęściej, a najlepiej przyjechać i samemu zobaczyć :)

      Usuń
  6. chetnie bym sie wybral w Wasze okolice, ale jakos czasu malo ciagle, poza tym korcilo by nie aby Was odwiedzic, choc sie nie znamy to znam Darka razem do szkoly chodzilismy, jak przeladam czasami net i znajduje znajomych na drugim koncu swiata to troszke mi sie smutno robi ze nie ma mozliwosci spotkac sie od tak i pogadac......ale kuchnia chinska jest najlepsza na swiecie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mogę zapytać jak się nazywasz? Bo mówisz, że znasz Darka.

      Usuń
  7. Z tego co wiem nie można kupić wizy na granicy z KAmbodżą - gdzie załatwiać w takim razie wizę w Bangkoku albo w Phnom Penh?
    MS

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem jak jest na granicy z Kambodżą, bo nigdy tam nie przekraczałam granicy. Jeśli faktycznie nie da się na granicy kupić wizy to zawsze można iść do ambasady laotańskiej w Phnom Penh. W BKK też można, ale będąc już w Tajlandii można jechać na laotańsko-tajlandzką granicę, nocne pociągi na granice codziennie odjeżdżają codziennie ze stacji Hua Lamphong :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie moge przestac czytac Twojego bloga, az mam ochote sie spakowac i maszerowac do Laosu, tak tam ladnie i kolorowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Laos to taki sielankowy kraj - nawet stolica to po prostu duża wieś :)

      Usuń
  10. Witaj :)
    Świetny blog i masa przydatnych informacji :)
    Mam kilka pytań odnośnie podróży do Laosu.
    Przylatuję do Bangkoku i mam dylemat czy wybrać sie samolotem do Kambodży i tam zacząc podróż i z Kambodży udać się do Laosu i z powrotem do Tajlandii, czy też jak proponujesz w poście powyżej pociągiem pojechać do Laosu i później drogą lądową do Kambodży, z której wrócę samolotem do Bangkoku...
    Jak jest z transportem w samym Laosie można liczyć na komunikację zbiorową?? Tak mi łatwiej gdyż wybieram się sam ;)
    Pozdrawiam Sebastian

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam!
      Myślę, że jedno i drugie jest możliwe, nie wiem natomiast jak wygląda przekraczanie granicy do Laosu od strony Kambodży i czy wizę można uzyskać na granicy. Jeśli zdecydujesz się pierwsze przyjechać do Laosu, to później nie ma problemu, żeby dotrzeć drogą lądową na południe do granicy z Kambodżą. Są dostępne autobusy i minivany kursujące między różnymi miastami.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. :)
      Już zdecydowałem że najpierw Kambodża potem Laos, zobaczymy jak będzie na granicy, a następne osoby skorzystają z mojego doświadczenia. Dziękuję za pomoc. Pozdrawiam :)

      Usuń
  11. Świetny blog, gratuluję. Chętnie czytam, gdyż za 2 miesiące przylatuję do Birmy i Laosu. Będę leciał do Vientiane z Kuala Lumpur. Myślisz, że nie będzie problemu na lotnisku z wizą? Czy może wyrobić sobie w Bangkoku, przy okazji załatwiania wizy do Laosu? Ale wtedy tracę na to pewno pół dnia. Jak myślisz? Poradź coś. Pozdrawiam, Artur.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam! Dwa lata temu kiedy przyleciałam do Laosu, wizę wyrabiałam właśnie na lotnisku w Wientianie. Z tego co wiem nic się w tej sprawie nie zmieniło, więc nie będzie problemu. Na lotnisku mogą być Ci potrzebne zdjęcia (chyba 2). Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Dziękuję Ci bardzo.:)
      W pytaniu miałem błąd. Miało być ''przy okazji załatwiania wizy do Birmy?" Ale pewno się zorientowałaś. Dziękuję Ci. Powodzenia.
      Artur.:)

      Usuń