czwartek, 23 sierpnia 2012

Pierwsze kroki na laotańskiej ziemi

Lot z Bangkoku do Laosu był spokojny. Laotańskie linie lotnicze spisały się! Samolot absolutnie wspaniały i prawie pusty, może 1/3 miejsc była zajęta. Dostaliśmy nawet obiadek, choć lot trwał niespełna godzinę. Na lotnisko przyjechał po nas pracownik szkoły, w której będę pracować. Od razu pojechałam na spotkanie z szefem, więc miałam okazję zwiedzić szkołę. Potem pojechaliśmy do hotelu. Dostaliśmy pokój z łazienką, balkonem i oczywiście klimatyzacją, bez której tu się chyba nie da żyć! Na zewnątrz jest gorąco i duszno! Czuję się trochę jak bałwan topniejący wiosną :)

Wypasione laotańskie linie lotnicze :)


Widok na balkonie z naszego pokoju na ulicę w Vientiane 

Ruch drogowy w Vientiane nie wydaje się być duży 

Restauracja hotelowa 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz