piątek, 28 września 2012

Obiadek...grrrr

Dziś na obiad wybraliśmy się do koreańskiej restauracji. Zamówiłam sobie coś, co wyglądało na jakąś zupę. Było zdjęcie w menu ale mało wyraźne. Tłumaczenia angielskiego niestety przy tym daniu nie było. Ale jako, że w poprzednich 2 dniach również tam się stołowaliśmy i było pysznie, beż wahania zamówiłam sobie obiadek. Jakież było moje zdziwienie kiedy zobaczyłam TO - larwy w sosie z warzywkami! Danie miało ziemisto-zgniły odór z dodatkiem chilli. Jedną larwę wzięłam na talerz i przepołowiłam, żeby powąchać... Zapach nie był lepszy. Maja, ku mojemu zaskoczeniu, wzięła jedną połówkę larwy do ręki, oglądnęła i zjadła!!! Oczywiście kelner miał tam niezły ubaw, zwłaszcza jak zobaczył moją minę, kiedy zajrzałam do talerza :)


2 komentarze: