środa, 17 października 2012

Kryzys!

Dziś po przyjechaniu na rowerze do pracy poszłam do łazienki się przebrać. Patrze w lustro i masakra, ubranie przylepione do ciała, twarz spocona, tusz rozmazany pod oczami. Potem miałam taki straszny zapiernicz w pracy, że zapomniałam o swoim dyżurze podczas przerwy. Zmęczona wróciłam do domu i zasnęłam. Myślałby kto, że po drzemce człowiek poczuję się lepiej. No i pewnie by tak było gdyby nie to, że śniły mi się gigantyczne pająki biegające po mnie i wielkie jaszczury goniące po domu. Potem jak wyszłam z domu, żeby jechać do sklepu omal nie wlazłam w pająka, który zrobił sobie pajęczynę na moim rowerze. I tak to spowodowało wieczorny kryzys. Więc powiem, że tęsknie za wszystkimi bliskimi osobami, do których mogłam przyjść i sobie ponarzekać!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz