poniedziałek, 1 października 2012

Mój laotański ;)

Będę się teraz chwalić ;) Nie tylko umiem zapytać w sklepie o cenę i zrozumieć (przeważnie ;)) odpowiedź, ale dziś powiedziałam również panu w sklepie 'pheang lai' (za drogo) i kupiłam skarpetki za pół ceny. Później w innym sklepie jedna pani bardzo mi chciała sprzedać torebkę, próbowałam się bronić mówiąc next time, ale pani nie kumała czaczy, więc znowu zabłysnęłam swoim laotańskim i wypaliłam 'my yn', czyli jutro. Prawdziwy geniusz ze mnie, nie? :P I powiem jeszcze, że wieczór spędziłam na basenie, pływając i podziwiając palmy oraz zachód słońca :) A na koniec laotańskie pożegnanie - la khon!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz